KYC AGH
KYC AGH
Tradycja od 1963 roku
Wielka Wyprawa PDF Drukuj Email
Wpisał: Marek   
06.06.2008.

 Krakowski Yacht Club organizuje w sezonie 2008 Wielką Wyprawę na Wyspę Niedźwiedzią.
Oto plan i szczegółowe informacje dotyczące całej wyprawy:

Pierwszy rejs rozpoczniemy w Świnoujściu, po przejściu cieśnin duńskich zawiniemy do Skagen.
Ten piękny letni kurort zajmujący najbardziej na północ wysunięty skrawek Danii, zachwyca widokiem morza i białych piasków wydm. Wody północnego Atlantyku i Morza Bałtyckiego spotykają się tu w Grenen, trzy kilometry od centrum miasta. Miejsce to słynie również z Raberg Mile – uformowanej w XVI w. przez sztorm ruchomej wydmy, która co roku przesuwa się 15 m w kierunku wschodnim. Z tego miejsca plaże ciągną się nieprzerwanym pasem długości 60 km, a ich blask w słonecznym świetle przyciągnął tu grupę najsłynniejszych duńskich malarzy końca XIX w. chcących w swoich pracach uchwycić to niepowtarzalne piękno. Płótna tych artystów można oglądać w Muzeum Skagen. 

 Wyruszamy na spotkanie z fiordami Norwegii. Na początku zatrzymamy się w jednym z południowych fiordów. Mają one łagodniejsze ściany, ciemniejszą barwę wody i są znacznie płytsze od innych fiordów norweskich. Zdarza się, że kończą się nawet piaszczystymi plażami. Następnie pożeglujemy do Lysefjordu. Nim jednak wpłyniemy do niego zatrzymamy się w Jorpeland i udamy się na wycieczkę na jeden z najciekawszych punktów widokowych Norwegii, Prikestolen. Jest to pionowa skała, zwana amboną, która wznosi się na 604 metrów pionowo nad Lysefjordem. Ambona ma powierzchnię sześciuset metrów kwadratowych. Aby nie psuć widoku nie zainstalowano tu żadnych barierek ani zabezpieczeń. Widok z góry jest oszałamiający, a fiord widziany z tej wysokości wygląda bajecznie. Po takim widoku nie sposób nie skusić się i nie wpłynąć w niego jachtem. Przed nami 30 mil wąskiego fiordu o przepięknej lazurowej wodzie. Gdy dopłyniemy do końca i zatrzymamy się w Lysebotn, czeka nas kolejna wielka atrakcja. Będzie nią wycieczka na głaz Kjeragbolten.  Jest to jeden z najbardziej znanych widoków w całej Norwegii. Legenda głosi, że to złośliwy troll wcisnął ten olbrzymi kamień pomiędzy dwie skały.

Wyruszamy na spotkanie z fiordami Norwegii. Na początku zatrzymamy się w jednym z południowych fiordów. Mają one łagodniejsze ściany, ciemniejszą barwę wody i są znacznie płytsze od innych fiordów norweskich. Zdarza się, że kończą się nawet piaszczystymi plażami. Następnie pożeglujemy do Lysefjordu. Nim jednak wpłyniemy do niego zatrzymamy się w Jorpeland i udamy się na wycieczkę na jeden z najciekawszych punktów widokowych Norwegii, Prikestolen. Jest to pionowa skała, zwana amboną, która wznosi się na 604 metrów pionowo nad Lysefjordem. Ambona ma powierzchnię sześciuset metrów kwadratowych. Aby nie psuć widoku nie zainstalowano tu żadnych barierek ani zabezpieczeń. Widok z góry jest oszałamiający, a fiord widziany z tej wysokości wygląda bajecznie. Po takim widoku nie sposób nie skusić się i nie wpłynąć w niego jachtem. Przed nami 30 mil wąskiego fiordu o przepięknej lazurowej wodzie. Gdy dopłyniemy do końca i zatrzymamy się w Lysebotn, czeka nas kolejna wielka atrakcja. Będzie nią wycieczka na głaz Kjeragbolten. Jest to jeden z najbardziej znanych widoków w całej Norwegii. Legenda głosi, że to złośliwy troll wcisnął ten olbrzymi kamień pomiędzy dwie skały.

 

Wracając z Lysefjordu odwiedzimy miasto Stavanger, gdzie nastąpi wymiana załogi. Jest to czwarte co do wielkości miasto w Norwegii. Port leży w centrum drewnianej starówki Gamle Stavanger z 173 małymi domami pomalowanymi na radosne kolory. Jest to największy w Europie zachowany zespół drewnianej architektury miejskiej. Kolejnym etapem naszego rejsu będzie dotarcie do Josenfiordu. Fiord ten ma całkowicie pionowe ściany, a znaczne głębokości pozwalają podpłynąć jachtem tak, by dotknąć ręką fiordowej ściany. Jest tu zupełnie dziko, zaś brak osiedli ludzkich potęguje piękno natury. Ostatnim etapem naszej wędrówki po fiordach będzie wpłynięcie w Hardangerfiord. To drugi co do wielkości fiord Norwegii, który wrzyna się w ląd na ponad 170 kilometrów. Naszym celem będzie wpłynięcie do odnogi zwanej Maurangsfjorden. Można tu podziwiać wodospad Fureburgfossen, który z głośnym rykiem spada szeroką kaskadą do fiordu. Parę mil dalej rozciąga się dolina Sunndal z piękną panoramą na lodowiec. Warto przejść się na kilkukilometrowy spacer doliną. Widoki są cudowne. Z przodu lodowiec, z boku zaś spływające po ścianach wodospady. Wszystko to skąpane w przepięknej zieleni. Całości dopełnia szum górskiego potoku spływającego z lodowca.

 

Kolejnym odwiedzonym portem będzie Bergen. Bergen to przepiękne hanzeatyckie miasto nazywane „Stolicą Fiordów”. Jachty cumują tu w samym centrum miasta, wzdłuż nabrzeża przy głównej atrakcji miasta, historycznej dzielnicy kupieckiej Brygen. Zrekonstruowano tutaj drewniane, malowane na różnorodne kolory domy kupieckie. Na ich poddaszach podziwiać możemy składy z charakterystycznymi żurawikami. Spacerując bardzo wąskimi uliczkami pomiędzy tymi budynkami możemy odczuć, jak wyglądało życie kilka wieków temu. Nie sposób opuścić także targu rybnego. Jest to największy targ na całym środkowym wybrzeżu Norwegii. Można tu kupić wszystko, w co obfitują norweskie wody. Dla koneserów przygotowano także kilka punktów, gdzie można skosztować kanapek z krewetkami lub z norweskim dorszem. Spacerując po Bergen warto także wjechać kolejką zębatą na górę Floyen. Ze szczytu można podziwiać panoramę miasta oraz okolicznych fiordów.

Wypływając z Bergen popłyniemy na północ i klucząc pomiędzy wyspami dotrzemy do Sognefiordu – najdłuższego fiordu świata. Naszym celem będzie dokładne poznanie tego cudownego fiordu wdzierającego się w ląd na ponad dwieście kilometrów. Na początku jest on olbrzymi. Ma prawie dwa kilometry szerokości, a głębokości sięgają 1500 metrów. Wpływają w niego nawet olbrzymie handlowe statki. Postępując w głąb lądu fiord zwęża się stopniowo, a jego ściany stają się coraz bardziej strome i coraz wyższe.

 

Trudno określić, co jest największym atutem fiordów. Na pewno niesamowita przyroda, iglaste lasy i bujna roślinność. Zachwyca także kolor wody. Czasami jest ona błękitna, czasem turkusowa, a tam, gdzie wpływają wody z norweskich lodowców, przybiera kolor zielony. W wielu miejscach po ścianach fiordu spadają wspaniałe wodospady. Jeśli wiosna będzie deszczowa, to będzie ich mnóstwo. Czasami udaje się podpłynąć jachtem tak blisko, iż można umyć włosy w wodospadzie .

 
Oto kilka szczególnych miejscach, które zamierzamy obejrzeć w Sognefiordzie.
W architekturze Norwegii szczególne miejsce mają stare, zabytkowe, bogato zdobione drewniane kościoły – stavkirke. Budowano je w średniowieczu, nie używając gwoździ ani żadnych elementów metalowych. W miejscowości Vik udamy się na zwiedzanie kościoła Hopperstadt stavkirke. Pochodzi on z 1130 roku i jest jednym z kilkunastu ocalałych reliktów starego budownictwa. Znajduje się tutaj także lokalne muzeum opowiadające całą historię ewolucji łodzi motorowych.
Wypływając z Vik skręcimy w północną odnogę fiordu, Fjearlandsfiord, która zaprowadzi nas pod lodowiec Jostedall. Zatrzymamy się w małym uroczym miasteczku Mundal. Jest to jedno z nielicznych w Europie miast-antykwariatów. Mieszka tu zaledwie kilkaset osób, lecz znajduje się kilkanaście olbrzymich antykwariatów, które przyciągają miłośników książek z całej Europy.
Z Mundal udamy się na pieszą wycieczkę na język lodowcowy Flatbreen. Nie potrzeba specjalnego sprzętu, ale dobre buty na pewno się przydadzą. Planujemy wejście na wysokość około 1200 metrów nad poziom morza. Z tego miejsca widać przepiękną panoramę lodowca, a w dole zielonkawe wody fiordu. Po drodze warto odwiedzić muzeum lodowca Norsk Bremuseum, w którym dowiecie się między innymi, dlaczego lodowce mają niebieskawą barwę, a woda w fiordach jest zielona.
 
Po wypłynięciu z Sognefiordu pożeglujemy otwartym morzem na północ. Towarzyszyć nam będą małe szkierowe wysepki, których gęsta sieć strzeże dostępu do głębszych fiordów. Już od prastarych czasów lokalna ludność zakładała na nich letnie osady rybackie. Jeśli pogoda pozwoli, odwiedzimy jedną z najstarszych takich osad na maleńkiej wyspie Grip w okolicach Kristiansundu. Zimą jest niezamieszkała. Latem mieszka tu około 200 osób, głównie rybaków wypływających na niewielkich łodziach na połowy dorsza. Pomimo iż wyspa dwukrotnie została praktycznie doszczętnie spustoszona przez zimowe sztormy, które zmyły wszystkie budynki, na wyspie zachowała się stara drewniana zabudowa oraz jeden ze słynnych drewnianych kościołów stavkirke pochodzącym z XV wieku.
 Ten etap wyprawy zakończymy w dawnej stolicy Norwegii - Trondheim.

  Trondheim, nazywane do XVI w. Nidaros – ujście rzeki Nid, to pełne uroku miasto z doskonale zachowanym starym centrum. Dzięki strategicznemu położeniu nad zatoką i przy rozległej żyznej dolinie miasto przez długi czas stanowiło siedzibę władz Norwegii. To tutaj zbierał się pierwszy norweski parlament, Ting, a miejscowa katedra była centrum kultu religijnego, do którego przybywali pielgrzymi aż z Oslo. Po pożarze w 1681 roku miasto zostało odbudowane przez Caspara de Cicignon, inżyniera wojskowego z Luksemburga. Nowe mury wzniesiono wzdłuż szerokich, promieniście rozchodzących się alei, które miały stanowić ochronę przed rozprzestrzenianiem się pożarów. Zabytkowa część Trondheim wznosi się na niewielkim trójkącie oddzielonym od reszty miasta rzeką Nid i obmywanym wodami wąskiej i długiej zatoki Trondheimsfjord. Główny plac to rozległy Torvet, nad którym góruje umieszczona na strzelistym cokole statua św. Olafa. Po obu stronach odchodzących z placu alei ciągną się drewniane budynki centrum – handlowe i administracyjne miasta. W miejscu wielu dawnych zabudowań powstały nowoczesne konstrukcje, lecz wystarczy jednak kilka minut drogi od centrum, aby dotrzeć do katedry i pięknych ogrodów nad rzeką oraz mostu wiodącego do starego miasta z domami i magazynami wzniesionymi na palach wzdłuż brzegów rzeki.

 

Wypływając z Trondheim pożeglujemy w kierunku północnego koła podbiegunowego. Powoli zacznie zmieniać się krajobraz. Tu właśnie zaczyna się dzika północ. Coraz mniej osad ludzkich, coraz więcej niezamieszkanych wysp oraz bezludnych fiordów. Jeden z nich doprowadzi nas do wspaniałego lodowca Svartisen. Jest to drugi co do wielkości lodowiec Norwegii. Zacumujemy przy pływającym pomoście w Engen i stamtąd udamy się na wycieczkę do lodowcowego jęzora. Chętni mogą wspiąć się także znakowanym szlakiem do schroniska przy lodowcu. Leży ono na wysokości 1000 metrów nad poziomem fiordu. Rozciąga się stamtąd niesamowita panorama na cały lodowiec.

 

Kolejnym portem będzie Bodo. Jest to duży ośrodek norweskiego rybołówstwa i zarazem najbardziej wysunięte na północ miasto Norwegii, do którego dociera kolej. Posiada miły port jachtowy z pełnym zapleczem sanitarnym. Główną atrakcją miasta jest muzeum lotnictwa zawierające bogate eksponaty. Muzeum zajmuje dwa olbrzymie hangary. W pierwszym zgromadzono liczną kolekcję samolotów wojskowych, szczególnie tych używanych w rejonach polarnych, np. w trakcie II wojny światowej. Drugi zawiera kolekcję samolotów cywilnych oraz ratowniczych. W skład muzeum wchodzi także stara wieża kontroli lotów, skąd można podziwiać panoramę miasta i okoliczne fiordy.

lofty    

 Wprost z Bodo wypłyniemy ku tak zwanej „ścianie Lofotów”, czyli górom wyrastającym z morza. Lofoty to norweski archipelag ok. 80 skalistych wysp, w tym wielu bezludnych, leżących za kołem podbiegunowym. Strome góry, zbudowane z twardych skał magmowych (granitów i sjenitów), tworzą widoczną z daleka tzw. ścianę lofocką. Na urwistym klifowym wybrzeżu mieszkają liczne ptaki wodne: maskonury, nurzyki, głuptaki i mewy. O uroku Lofotów decydują również Rohrby – czerwone domki rybaków, którzy korzystają z niezwykle bogatych łowisk dorszy. Każdego roku w okresie od stycznia do kwietnia tysiące tych ryb przybywają tu na tarło.
 
Zwiedzanie archipelagu rozpoczniemy jednej z osad rybackich, która ma najkrótszą na świecie nazwę Å. Jest to ostatnia litera w norweskim alfabecie, a Å jest ostatnim miastem Lofotów, do którego dochodzi asfaltowa droga. To taki swoisty „koniec świata”. Znajdziemy tu piękne muzeum starego rybołówstwa, malownicze domy rybackie na palach, żerdzie do suszenia dorszy oraz wyśmienitą piekarnię, gdzie wypieka się lokalne smakołyki. W zeszłym roku połowa obsługi piekarni pochodziła z... Poznania.

 
Po krótkim postoju w Å pożeglujemy na północ do miasteczka Reine. Oferuje ono przyzwoity port z toaletami i natryskami. Aby w pełni docenić piękno tego zakątka świata należy wspiąć się na okoliczny szczyt, z którego można podziwiać panoramę Lofotów oraz zatoki, nad którą leży Reine.
 
Żeglując na północ wzdłuż wybrzeża Lofotów podziwiać będziemy przepiękne miejsca, gdzie zamiast wysokich, stromych skał, spadających pionowo do morza, pojawia się żółciutki, miękki piasek ciągnący się długą plażą w głąb lądu. Plaże oblewają czyste, przezroczyste morskie fale.
 
Zatrzymamy się w wiosce Nussfiord słynącej z ogromnej liczby odrestaurowanych Rohrby, czyli typowych norweskich domków rybackich zbudowanych na palach nad brzegiem morza. Miasteczko to ze względu na swoją malowniczość i unikalność oczekuje na wpisanie do światowej listy UNESCO. Znajdziemy tu kilka rewelacyjnych kawiarni oraz ciekawy sklep ze starociami. Aby ograniczyć falę turystów, którzy masowo odwiedzali Nussfiord, w 2005 roku wprowadzono opłatę za wjazd samochodem do miasta. Jachtów takie opłaty oczywiście nie dotyczą.
 
Kolejnym portem Lofotów, gdzie warto się zatrzymać, jest Svolvaer. Oprócz muzeum, galerii obrazów i starego kościółka obowiązkowym punktem zwiedzania jest górska wycieczka do Svolvaergeita. Jest to położona na wysokości 569 metrów kamienna wieża z dwoma szczytami. Można podziwiać stąd przepiękne widoki okolicznych gór oświetlanych przez popołudniowe słońce.
 
Rano wypłyniemy w stronę Vesteralen. Jest to archipelag wysp położnych na północ od Lofotów. Mają one swoją bogatą historię. Były to wspaniałe tereny dla plemion wikingów. Dzięki ciepłemu prądowi norweskiemu tutejsze wody nie zamarzają nawet zimą w czasie nocy polarnej. Zaś górzyste wyspy archipelagu chronią skutecznie przed zimowymi sztormowymi wiatrami.
 
Zanim jednak dopłyniemy do wysp, wpłyniemy w Trollfiord, jeden z najwęższych i najbardziej malowniczych fiordów Norwegii. Posiada on wysokie, spadające pionowo w dół skalne ściany i piękny wodospad. Jednocześnie jest tak wąski, że nawet w słoneczne dni promienie słońca prawie nigdy nie docierają w głąb fiordu. Dodatkową atrakcją może być niespodziewane spotkanie w takim miejscu ze statkiem pasażerskim o długości zbliżonej do szerokości fiordu.
 
Żeglując do Vesteralen musimy pokonać cieśninę Raftsund. Ma ona około 7 mil długości i występują w niej bardzo silne prądy. Będzie to okazja do podzielenia się wiedzą odnośnie wód pływowych i planowania godzin i kierunków wystąpienia prądów. Jeśli okaże się, że musimy poczekać na sprzyjające warunki, zakotwiczymy w którejś z okolicznych zatok.
 
Po sforsowaniu cieśniny zatrzymamy się w Hennes, porcie położonym u stóp góry Moysalen. Jest to najwyższy szczyt Lofotów i Vesteralen. Jego wierzchołek wznosi się na 1266 metrów ponad poziom morza.
 
Płynąc dalej na północ i podziwiając dziewiczą roślinność przepłyniemy pod mierzącym 960 metrów mostem Sortland i pożeglujemy do wielorybniczej osady Sto. Znajduje się tu centrum obserwacji wielorybów oraz muzeum im poświęcone. Zanim jednak popłyniemy na poszukiwanie wieloryba, warto wybrać się na kolejną górską wycieczkę. Lokalny szczyt uchodzi za jeden z najlepszych punktów widokowych w północnej Norwegii.
 
Wypływając ze Sto zasięgniemy rady tubylców, gdzie ostatnio widziano wieloryby, a następnie pożeglujemy w kierunku głębi oceanicznej Andenes. Tu można „upolować” wieloryba. Oczywiście my zamiast harpunów użyjemy aparatów. Pozycja, gdzie z dużym prawdopodobieństwem można spotkać takie osobniki, to 69º21’N 15º45’E. Jeśli ich tam nie będzie, spróbujemy wywołać przez UKF-kę statek „Whale Safari”. Powinni pomóc w poszukiwaniach.
 
Gdy już nacieszymy oczy widokiem tych pięknych ssaków, obierzemy kurs na port Andenes. Znajduje się tu interesujące muzeum historii polarnictwa. Warto także wspiąć się na szczyt latarni morskiej i stamtąd podziwiać krajobrazy dzikiej północy.
 
Żeglując w kierunku Tromso, zwiedzimy jeszcze okoliczne wyspy i leżące przy nich osady. Spróbujemy dotrzeć także do Balsjord kirke, gdzie można oglądać naskalne ryty liczące około 4000 lat.
 
Rejs zakończymy w Tromso. Z tego miejsca wyruszało wiele wypraw słynnych polarników. Jest tu też bardzo ciekawe muzeum – właśnie polarnictwa, które gorąco polecamy. Samo miasto jest położone po obu brzegach dzielącego je fiordu Grotsund. Obie części łączy piękny i bardzo wysoki most. Odradzamy wędrówkę po nim ludziom z lękiem wysokości. Widok jest bardzo piękny, roztacza się na rozlany po horyzont fiord oraz góry, lecz patrząc w dół można poczuć się trochę nieswojo nawet bez tej przypadłości. Na dodatek most lekko drży w rytm przejeżdżających po nim większych samochodów.

Wymiany załóg w trakcie wyprawy wymagają podróżowania przez Szwecję i Norwegię. Krajobrazy oglądane po drodze dostarczą Wam mnóstwa wrażeń. Norwegia posiada bardzo dobre drogi, które wiją się serpentynami pomiędzy fiordami i dolinami. Obfitują także w olbrzymie tunele lub mosty. Widoki są naprawdę przecudowne.
 
Przekroczymy także północne koło podbiegunowe. Powyżej tego miejsca latem słońce w ogóle nie zachodzi. Możecie więc śmiało powiedzieć wszystkim, których zostawiacie w kraju, że jedziecie na jednodniowy rejs :-)
 
 
 

Wyprawa na Wyspę Niedźwiedzią oraz Nordkapp
 
Pomysł:
 
Od kilku lat fascynuje nas Norwegia. Co roku żeglujemy po niej odkrywając coraz to nowe fiordy, wodospady, dzikie przystanie i malownicze osady. Podczas postoju zamieniamy sztormiaki na buty trekkingowe i wędrujemy wzdłuż jęzorów lodowców albo wspinamy się na punkty widokowe, z których rozciągają się wspaniałe widoki. Co roku płyniemy w coraz wyższe partie Norwegii. W tym roku planowaliśmy dotrzeć na Nordkapp, uważany za najbardziej na północ wysunięty przylądek europejskiego kontynentu. Otworzyliśmy wikipedię i znaleźliśmy tam taki zapis:
 
„Nordkapp – Przylądek Północny (71°10′21″N, 25°47′40″E) jest położony w Norwegii w gminie Nordkapp w prowincji Finnmark, na wyspie Mageroya, połączonej z lądem stałym drogowym tunelem położonym pod fiordem”.
 
Równocześnie przypomniała nam się nieduża wyspa leżąca w połowie drogi pomiędzy Europą a Spitsbergenem, Bjornoya – Wyspa Niedźwiedzia. Jej północny przylądek także nosi nazwę Nordkapp. Dlaczego zatem żeglując jachtem mielibyśmy poprzestać tylko na tym łatwiejszym Nordkappie? Skoro obydwa i tak leżą na wyspach, to jako żeglarze możemy śmiało je okrążyć. I tak właśnie zrodził się pomysł obecnej wyprawy.
 
Cele wyprawy:
 
– dopłynąć jachtem na Wyspę Niedźwiedzią i przy sprzyjającej pogodzie wylądować pontonem na brzegu wyspy oraz zwiedzić pozostałości po stacji wielorybniczej z 1908 roku,
– opłynąć jachtem obydwa przylądki Nordkapp i jeśli będzie sprzyjająca pogoda, to zwiedzić je także od lądu,
– wpłynąć na Morze Barentsa i odwiedzić wschodnie fiordy Norwegii,
– w drodze powrotnej zwiedzić fiordy prowincji Finnmark i lodowiec Oksfjordjokelen.
 

Czas trwania:
 
Wyprawa trwać będzie 21 dni. W tym czasie musimy znaleźć przynajmniej 5-7 dniowe okno pogodowe, które umożliwi nam żeglugę na Wyspę Niedźwiedzią i lądowanie na niej. Pozostały czas poświęcimy na eksplorację fiordów. Dlatego też kolejność odwiedzanych miejsc będzie bardzo mocno uzależniona od prognoz pogody.
 
Dzień polarny:
 
Na szerokościach geograficznych powyżej północnego koła podbiegunowego latem słońce w ogóle nie zachodzi. Im dalej na północ, tym dzień polarny trwa dłużej. W Tromso, skąd rozpoczniemy naszą wyprawę, trwa on od 20 maja do 23 lipca, a na Nordkappie między 14 maja a 29 lipca. Wynika z tego, iż pierwszy pełny zachód słońca powinniśmy zaobserwować dopiero po ok. dwóch tygodniach rejsu. Tak więc zanosi się na naprawdę długi i pełen wrażeń dzień ;-)
 
Trasa i atrakcje:
 
Ze względu na wyprawowy charakter rejsu nie jesteśmy w stanie podać dokładnej trasy ani określić jednoznacznie portów i miejsc, gdzie będziemy się zatrzymywać. Wiele z ciekawych miejsc w tej części świata nie posiada nawet portów. Kręte odnóża fiordów stanowią doskonałą naturalną osłonę. Będziemy często stawać na kotwicy i udawać się pontonem na eksplorację lądu. Poniżej przedstawiamy kilka spośród miejsc, które planujemy odwiedzić.
 
Tromso – tutaj rozpocznie się nasza przygoda. Z tego miejsca wyruszało wiele wypraw słynnych polarników. Jest tu też bardzo ciekawe muzeum – właśnie polarnictwa, które gorąco polecamy. Warte odwiedzenia jest także muzeum uniwersyteckie, ukazujące historię Samów oraz Wikingów. Znajdziemy tutaj między innymi zrekonstruowany wikiński dom. Wędrując po mieście nie sposób nie zauważyć Ishavskatedralen – Katedry Morza Arktycznego. Bryła tej niesamowitej budowli inspirowana jest kształtem lapońskiego namiotu oraz lśnieniem lodowca. W Tromso działa także najbardziej na północ wysunięty browar Europy, Mack, warzący piwo Arctic Ale. W jego obrębie mieści się piwiarnia, do której zawitamy na zakończenie wyprawy.
 
Torsvag – ostatni port przed wyruszeniem w kierunku Wyspy Niedźwiedziej. Można tu uzyskać aktualną prognozę pogody oraz zasięgnąć informacji, czy w pobliżu nie widziano jakiegoś stada wielorybów. Być może będziemy mieli dodatkową atrakcję.
 
Bjornoya – Wyspa Niedźwiedzia – położona jest w połowie drogi do Spitsbergenu. Chociaż nie posiada ona żadnego portu, tym niemniej liczne kotwicowiska umożliwiają schowanie się przed wiatrem z każdego kierunku. Przy wiatrach z kierunków północnych można zakotwiczyć w doskonale zasłoniętej zatoce Sorhamna. Ze wszystkich stron otaczają ją majestatyczne klify, na których gniazdują różnorodne gatunki ptactwa. Znajduje się tu także piaszczysta plaża umożliwiająca dopłynięcie na ląd pontonem. Następnym ciekawym kotwicowiskiem Wyspy Niedźwiedziej jest Kvalrossbukta. To miejsce szczególnie dobrze chroni przed wiatrami z zachodu. Po wylądowaniu na brzegu odnajdziemy tu pozostałości po stacji wielorybniczej z początku XX wieku. Na północy wyspy znajdziemy także opuszczone miasteczko górnicze Tunheim. Do 1900 r. próbowano tu wydobywać węgiel. W czasach rozkwitu populacja górników dochodziła do 250 osób. Dziś jedynie wiatr hula w pozostałościach osady. Jedynymi mieszkańcami wyspy są pracownicy stacji meteorologicznej, rozlokowanej na północy wyspy.
 
Nordkapp – Samowie (Lapończycy) uznawali Przylądek Północny za święte miejsce, promieniujące dziwną, tajemniczą mocą i składali tu ofiary na długo zanim zainteresowali się nim inni mieszkańcy Europy. Nazwę Przylądek Północny (North Cape) nadał temu skrawkowi lądu angielski odkrywca Richard Chancellor, który dryfował tędy w 1553 r., poszukując morskiej drogi do Indii i Chin tzw. północno-wschodnim szlakiem. To wydarzenie jest upamiętnione ekspozycją w budynku muzeum. W roku 1998 został tu pobudowany ośrodek dydaktyczno-wypoczynkowy prezentujący region i aspekty życia na dalekiej północy poprzez różnego rodzaju wystawy i pokaz filmowy. Miłośnicy militariów znajdą ciekawą ekspozycję działań Kriegsmarine w tym rejonie. Na samym końcu Przylądka znajduje się słynny globus – cel pielgrzymek ludzi z całego świata. My planujemy najpierw opłynąć Przylądek od północy, a następnie zakotwiczyć w zatoce Hornvika przy samym Przylądku, lub zacumować w porcie Honningsvag i na Przylądek podjechać lokalnym autobusem.
 
Alta – jedną z większych atrakcji historycznych północnej Skandynawii jest muzeum w Alta. W obszernym pawilonie przedstawiona jest historia Finnmarku i zamieszkujących te ziemie Samów (Lapończyków). Po zapoznaniu się z ekspozycją wewnątrz budynku udamy się na trzykilometrowy spacer wśród rysunków naskalnych. Odkryte zostały dopiero w 1973 roku. Najstarsze mają 6000, najmłodsze 2500 lat. Ścieżka z drewnianych kłód zaprowadzi nas najpierw do siedmiu stanowisk z lewej strony i zejdzie łagodnie do brzegu Altafjordu. Następnie wzdłuż brzegu dojdziemy do następnych rysunków, po drodze mijając wrak rybackiego kutra. Rysunki w Alta zostały wpisane na listę UNESCO. Warto także wybrać się na wycieczkę do historycznego Northern Lights Observatory, leżącego na wysokości 907 metrów na pobliskim szczycie Halden.
 
Langfjordhamn – urocza wioska, skąd można udać się na górską wycieczkę do pobliskiego lodowca Oksfjordjokelen. Można także opłynąć go wkoło i stanąć w przepięknym Isfjordzie. Nie ma tu praktycznie żadnej cywilizacji, a czoło lodowca schodzi do samego morza. To jedyny taki lodowiec na kontynencie europejskim. Ze względu na swoje położenie nie jest tak oblegany przez turystów jak pozostałe lodowce Norwegii.
 
Hammerfest – jest to najbardziej na północ wysunięte miasto świata posiadające pełną infrastrukturę. Miasto zawsze było bardzo postępowe. Jako pierwsze miasto w Europie zelektryfikowało się kupując od Edisona generator elektryczny.
Miasto usytuowane jest nad brzegiem morza, mając za sobą stromą pochyłość. Najbardziej charakterystyczną budowlą w mieście jest Kolumna Południk, wzniesiona przez króla Oskara II pod koniec XIX wieku dla uczczenia pierwszego międzynarodowego pomiaru Ziemi. Wybierzemy się na spacer w górę wspomnianej pochyłości. W najwyższym jej punkcie znajdziemy Słup Południa. Kiedy jego cień wskazuje dokładnie na Kolumnę, jest południe. Po sprawdzeniu poprawności naszych zegarków udamy się do Królewskiego Towarzystwa Niedźwiedzia Polarnego. Można tu zwiedzić muzeum oraz uzyskać pamiątkową legitymację członkowską.
 
Bustadhamn – pozostałości opuszczonej w 1960 r. osady. Globtroterzy donoszą, że w osadzie znajduje się sauna opalana drewnem. Będzie to miła chwila relaksu w arktycznym klimacie. Po saunie obowiązkowa kąpiel w fiordzie.
 
Morze Barentsa – wraz w wpłynięciem na Morze Barentsa zauważymy, że zmienił się krajobraz i rodzaj wybrzeża. Brakuje tutaj sieci wysepek chroniących wejścia do fiordów. Krajobraz jest jeszcze bardziej surowy. Wszędzie króluje przyroda nietknięta ręką człowieka. Osady rybackie występują bardzo sporadycznie i są otoczone przez potężne falochrony strzegące przed zimowymi sztormami. Tereny te zamieszkują Lapończycy oraz renifery, które spokojnie spacerują sobie po drogach i łąkach. Obecność ludzi zupełnie im nie przeszkadza.
 
Vardo – najbardziej na wschód położone miasto Norwegii i jedyne w strefie klimatu arktycznego. Aż trudno uwierzyć, ale to miejsce leży wyżej na północ niż połowa Grenlandii i bardziej na wschód niż Istambuł. Warto wspiąć się do górujących nad miastem fortyfikacji z początku XVIII w. oraz podziwiać okoliczny rezerwat ptactwa. Na południe od miasta znajduje się Hamningberg, opuszczona wioska rybacka z zachowaną starą architekturą oraz kościołem. Jako jedna z nielicznych nie została zniszczona podczas II wojny światowej.
 
To tylko część miejsc, jakie planujemy odwiedzić w ciągu naszej 3-tygodniowej podróży wzdłuż fiordów północnej Norwegii.
 
Wyposażenie:
 
Płyniemy w rejony arktyczne, dlatego też uczestnicy wyprawy muszą zadbać o odpowiedni ubiór. Średnia temperatura na Wyspie Niedźwiedziej w lipcu wynosi +4 stopnie Celsjusza. Jeśli dodamy do tego zimny wiatr, to odczuwalna temperatura spada poniżej zera. Aby żeglować w takich warunkach konieczny jest dobry sztormiak. Nie musi być to sprzęt oddychający. W tych temperaturach oddychalność i tak nic nie da. Bardzo dobrym i przy okazji niedrogim rozwiązaniem są kombinezony wypornościowe producentów takich jak Fladden czy Sportis. Wbudowana w nie warstwa pianki stanowi doskonałą ochronę termiczną podczas wachty, a jednocześnie dodatkowe zabezpieczenie podczas planowanego lądowania pontonem na wyspie. Pamiętamy także o grubych rękawicach oraz kaloszach.
 
Oprócz tego do ochrony twarzy i głowy potrzebna jest dobra czapka. Aby w pełni zabezpieczyć się przed wpływem wiatru bardzo przydatne są kominiarki oraz gogle narciarskie. To jednak już tylko na naprawdę kiepską pogodę.
 
Na wycieczki piesze bardzo przydadzą się buty trekkingowe usztywniające nogę w kostce. Podejścia nie wymagają żadnych umiejętności wspinaczkowych, lecz bywają dość strome.
 
Na jacht zabieramy także śpiwory, wystarczą takie zapewniające komfort w temperaturach około 10 stopni.
 
Pozostałe wymagania:
 
Nie stawiamy Uczestnikom żadnych specjalnych wymagań, lecz dobrze by było, gdyby posiadali już wcześniejsze doświadczenie w żeglowaniu po Morzu Bałtyckim lub Morzu Północnym. Będzie to bardzo przydatne szczególnie w trakcie wypraw pontonem na ląd, ponieważ pozostająca na jachcie część załogi musi potrafić obsłużyć jacht i w razie pogarszających się warunków podnieść kotwicę i zmienić miejsce postoju.
 
Serdecznie zapraszamy żeglarzy lubiących aktywnie spędzać czas, poznawać piękno przyrody, chodzić po górach oraz odkrywać dzikie i niedostępne tereny.

Wyprawę na Wyspę Niedźwiedzią zakończymy w Bodo.


Kolejne rejsy będą etapami powrotnymi wyprawy i pozwolą na eksplorację opisywanych wczesniej rejonów. Kolejnymi portami zmian załóg będą Bergen, Stavanger oraz Thyboron, którego nie odwiedziliśmy wcześniej.
 

 Thyboron leży u ujścia Limfiordu. Jest to duży port rybacki. Tuż za portem znajdziecie piękne wydmy i piaszczystą plażę, a na niej bunkry z czasów II wojny światowej. Stoi tu także domek cały pokryty muszlami, a w nim największa w Danii kolekcja statków w butelkach. W porcie można spotkać foki i koniecznie trzeba pójść na wędzoną rybę.
Zanim wpłyniemy do portu kapitan opowie Wam o zasadach obliczania prądów pływowych i wspólnie znajdziecie porę, o której wpłynięcie będzie najbardziej korzystne. Wejście do Thyboron jest bardzo ciekawym doświadczeniem ze względu na piaszczyste płycizny, kluczący tor wodny oraz prądy morskie. Będziecie mieli okazję przećwiczyć w praktyce posługiwanie się nabieżnikami i znakami nawigacyjnymi oraz połączenie tej wiedzy z danymi z mapy i almanachu.

Po przebyciu Limfiordu i cieśnin zakończymy rejs w Gdańsku.

Zmieniony ( 09.06.2008. )